Co to jest sztuka? Albo lepiej: co sztuką jest, a co nie nią nie jest? Odpowiedzi poszukajmy w książce Denisa Duttona „Instynkt sztuki”. Autor przedstawia listę dwunastu cech charakterystycznych, dwunastu kryteriów, którymi możemy się posłużyć, rozwiązując ten problem.
A zatem: po pierwsze – przyjemność. Przyjemność estetyczna, doznawana bezpośrednio w kontakcie z czymś, co można nazwać dziełem (a nie pośrednio – poprzez jego użyteczność). Sztuką jest coś, co doświadczane – daje przyjemność. Po drugie – biegłość i wirtuozeria. A zatem coś trudnego do wykonania, coś mistrzowsko zrobione, co budzi podziw. W tym znaczeniu mówimy o czymś łatwym – żadna sztuka. Po trzecie – styl, rama gatunkowa, konwencja. Sztuka wymaga zakreślenia pewnego obszaru, który pozwoli na porozumiewanie się autora z odbiorcą. Po czwarte – nowatorstwo i kreatywność. Przynajmniej w pewnej mierze dzieło powinno być odkryciem, wnosić coś nowego, stanowić osobisty wkład autora.
Po piąte – krytyka, czyli ocena, przyznawanie laurów w oparciu o gust, uzasadnianie opinii. Sztuka jest czymś, co się ocenia, nad czym się dyskutuje. Po szóste – naśladownictwo, mimetyczność. Sztuka w różny sposób naśladuje, oddaje obraz rzeczywistości. Po siódme – wyjątkowość miejsca/czasu. To przebiega, staje się, jest prezentowane poza domeną zwykłego życia. Gong w teatrze, eleganckie stroje publiczności, złocone ramy obrazów, cisza, gdy muzyk ma zamiar zacząć grać. To wszystko przejawy poczucia wyjątkowości, trochę podobne do oprawy obrzędów religijnych. Po ósme – wyrażanie indywidualności. Indywidualna ekspresja osobowości czy uczuć autora dochodzi do głosu nawet w najbardziej „obiektywnych” dziełach. I łączący się z punktem ósmym punkt dziewiąty – nasycenie emocjonalne, zdolność wywoływania emocji u odbiorcy.
Po dziesiąte – wyzwanie intelektualne. Dzieło sztuki powinno nim być, powinno stanowić problem, zmuszać do myślenia. Odbiorca ma się zmagać z zagadką, pracować umysłem. Taka praca wymaga wysiłku, ale też daje przyjemność, jak przy rozszyfrowaniu rebusa. Po jedenaste – istnienie w ramach tradycji i instytucji sztuki. Czyli sztuką jest to, co mieści się w polu zainteresowania ludzi zajmujących się sztuką. Nieco tautologiczne, ale niech będzie. Sztuka istnieje w ramach tradycji danej społeczności, jest nią to , co ta społeczność za sztukę uznaje. I po dwunaste – last, but not least – wyobraźnia. Sztuka powstaje dzięki wyobraźni, ale też dzięki wyobraźni może być odbierana. Kształtuje, wyostrza wyobraźnię twórców, ale i publiczności.
No dobrze, ale czy dzieło musi spełnić wszystkie dwanaście warunków, czy tylko jeden z nich? Obie odpowiedzi są fałszywe. Spełnić wszystkie warunki z listy to jakby zadowolić wszystkich członków wymagającego jury. Z kolei któryś z warunków spełnia właściwie każda z ludzkich aktywności (wszystko byłoby sztuką?). Pozostaje pytanie: Czy im więcej odhaczonych punktów z listy, tym lepiej? Czy wielkość dzieła można mierzyć w ten sposób? I czy między tymi elementami powinna być zachowana równowaga, czy któryś może dominować? Odpowiedzieć w jakiejś zgrabnej formule to prawdziwa sztuka.
Ilustracje: prace Andrzeja Mariana Bartczaka z wystawy w Nowej Gdyni.
Felietony
Szczerze mówiąc, nie wyglądał. Nie wyglądał nawet na emerytowanego dyrektora. Nie wyglądał też na bezdomnego. Coś pomiędzy – wyglądał, jakby z kiedyś porządnie ubranego, pewnego siebie mężczyzny ktoś spuścił powietrze. Wyglądał trochę jak bałwan w trzecim dniu odwilży. Ale miał w oczach jakąś radość, rozmarzenie.
Felietony
Równo rok temu odeszła od nas wyjątkowa osoba - pani Barbara Grzelak, człowiek wielkiego serca, przyjaciółka artystów, twórczyni fundacji SNG Kultura i Sport. Z tej okazji przypominam swój tekst, który ukazał się w czerwcowym numerze "Kalejdoskopu".